Alicja Węgorzewska
Patrzysz na wypowiedzi wyszukane dla frazy: Alicja Węgorzewska
Temat: Justyna we Władysławowie/ w Kielcach
nie, nie będziemy, bo news na stronie Ich Troje mówi o Ani Wyszkoni, Alicji Węgorzewskiej i Magdzie Femme
a odpowiedź - co było a nie jest nie pisze się w rejestr
Temat: Muzyka filmowa
Ja uwielbiam ścieżkę dźwiękową do "Wiedźmina" Ciechowskiego. Po prostu mistrzostwo! On przenosi nią do jakichś dalekich borów, zamków i bitew... Magia jednym słowem... A poza tym klasycznie bardzo dobry jest "Ostatni Mohikanin", "Braveheart", "Ojciec Chrzestny"... na pierwszy rzut tyle mi się przypomniało a co do muzyki do "Władcy Pierścieni", to wbrew większości, nie sądzę, żeby to było jakieś szczególne arcydzieło
Muzyka do Władcy... to rzeczywiście nic nadzwyczajnego. Takie standardowe, wymuskane dzieło, jakich wiele. Może jeden temat zapada w pamięć i oczywiście piosenka, którą wykonuje Enya - May It Be.
Mam soundtrack z Wiedźmina. Mojego zachwytu nie wzbudza, ale pozytywnie odróżnia się od reszty polskiej muzyki filmowej. Do klasyków sprzed 1989 r. mu daleko (takie tematy muzyczne, jak w serialu Dom, Czterej Pancerni i Pies, Stawka Większa Niż Życie - są nie do pobicia). Jednak główny temat z Wiedźmina (nr 1) na płycie jest bardzo monotonny - wcześniej (przed premierą) na stronie filmu był do pobrania w wersji "surowszej" i był lepszy. Mezzosopran Alicji Węgorzewskiej trochę przytłacza i nadaje utworowi patosu. Trochę niestrawnego.
Większość pozostałych utworów jest rzeczywiście klimatyczna (nr 2 dla przykładu), ale strasznie odstaje od kulawej adaptacji filmowej. Przez to obraz nie współgra z muzyką. Porażka.
A już dnem są kawałki pod ogólnym tytułem "Rady Jaskra". Jest ich aż 4 w wykonaniu Zamachowskiego. To już w ogóle "popis" z gatunku: jak zarżnąć klimat i wywołać wybuchy smiechu w momentach niezamierzonych: "Na szlaku przeznaczenia trwaj, a jest nim walka; Twój miecz nie pozna smaku rdzy; Zalśni od krwi; I jeszcze jedno prawo twe; To Niespodzianka; Ktokolwiek się sprzeciwi jej - przeznaczony mu miecz". I tak w ten deseń rzygawicznie i pretensjonalnie przez 4 utwory.
Druga "rada": I chociaż płonie serce twe; Ona ci nie pisana; Tak kończą się pożary serc; Oceanem rozstania.
Trzecia "rada": Tej nocy nie zobaczysz gwiazd; To łuna nad Cintrą; Zapłonie i ukaże świat; Świat, który zginął; Jak stado czarnych kruków gdzieś; Pędzą wrogowie; Uszedłeś, ale losy twe, dokonują się w tobie...
Czwarta: Gdy pytasz co zrobiłeś źle; Wciąż zadajesz pytania; Oszukać przeznaczenie chcesz; I spotyka cię kara; Twój los już napisany jest; Twe daremne starania; Jak kamień, co rzucony - chce, gwiazdą w niebie się znaleźć; I sam przed sobą wstydzisz się; I po co ta walka; Miłości nie uciekniesz więc; Poddaj się jej.
Ja się poddaję, bo obok mnie leży łyżka i mogę sobie krzywdę zrobić...
Gwoli prawdy: utwór 13 "Jak gwiazdy nad traktem" jest sympatyczny, bo "żywcem" zabrany z Sapkowskiego. I to w sumie mówi wszystko - także o "oryginalnym" scenariuszu z brudnymi Metysami udającymi elfów i "ekologicznym" wydźwięku filmu. Za mało Sapkowskiego. (Dorzuciłbym na plus jeszcze nr 18: "Zapachniało jesienią" - z tych samych powodów).
Nie odnoszę się do piosenki Gawlińskiego, bo mam mieszane odczucia.
Reasumując: mniej mezzosopranu (albo wcale), bez kawałków Zamachowskiego (poza 13 i 18) i byłoby dla mnie idealnie. Co nie zmienia faktu, że i tak dla tego smutnego, przetrąconego, miernego filmu muzyka ta to żaden ratunek. Szkoda roboty Grzegorza Ciechowskiego.