Alfred Vogt

Patrzysz na wypowiedzi wyszukane dla frazy: Alfred Vogt





Temat: S-F
Bardzo mnie dziwi Skromność Ankiety... nie wiem czy Autor miał taki wąski kontakt z Gatunkiem... a przepraszam że Spytam... co z Ojcami Gatunku?
Co z Issaackiem Asimovem? Co z Alfredem Eltonem van Vogtem (przy którym notabene Lem to robak... i to zdanie wielu, którzy czytali choćby "Slana")
A gdzie Richard Morgan? Co z Wladymirem Wasiliewem, lub Frankowskim?
Widze tutaj tylko tych najbardziej obeznanych ale jaka skromność "mistrzów"...
A szkoda...
Idąc tym tropem, polecam popularnego ostatnio Danna Abnetta, albo S.M. Stirlinga i Davida Drakea...

... no cóż... sodziewałem się więcej miodu po temacie.
Jedną z Pozycji od których należało by zacząć przygody z SF są (wydany w roku 1946) Slan oraz Producenci Broni, następnie polecam świat Null-A (Pol. Nie-A) oraz Księge Patha.
Szczerze mówiąc dzieła F. Herberta, Arthura C. Clarcka i innych to jedynie cegiełki w Monumentalnym Gatunku SF... to ta powierzchnia na której sobie "wyrabiamy zdanie"... raczej podstawy które i tak większość ludzi zna gdyż są one (niemalżę obowiązkowe) niczym lektóry (Po)szkolne.



Temat: Książki, które warto przeczytać lub nie

Jeke--->Korzybskiego? Zdaje się, że hrabia tak się nazywał, chociaż mogę się mylić.
Oczywiście W pierwszym momencie zupełnie nie dostrzegłam o co Ci chodzi, dopiero po chwili zauważyłam, że źle napisałam nazwisko - Alfred Korzybski. Już poprawiam posta. Dziękuję i przepraszam.

Jeszcze jedna uwaga - "Slan" jest utworem bardzo klasycznym i bardzo w stylu van Vogta , dlatego nie powinno się go oceniać w zestawieniu ze współczesnością.
Rozumiem, że chodzi Ci o odniesienie do założeń systemu NeuroLingwistycznego Programowania?

Dlaczego uważasz końcówkę za nieprzemyślaną?
Nie chodzi tu bynajmniej o brak logiki Uważam ją za nieprzemyslaną, ponieważ nie pasuje mi do wcześniejszej konstrukcji fabuły. Nagle, na samej końcówce, stworzone uprzednio napiecie runęło jak przysłowiowy domek z kart. Wszystko zostaje krótko i tresciwie podane jak na talerzu, rozwiązanie jest banalnie proste i na dodatek z happy endem. Szczególnie to ostatnie mnie rozczarowało





Temat: Książki v3
Chciałem powiedzieć conieco o swoich typach... Napewno będzie to seria Alfreda Eltona van Vogt'a "Producenci Broni" i "Sklepy z Bronią na Isher"... jest to typowe SF którego TERAZ mamy po zęby. Ale jeżeli spojżeć by na dzieła tegoż autora przez pryzmat czasu i zobaczyć że "Producentów Broni" Napisał w 1946 roku, to będziemy mieli zupełnie inny pogląd na kreowany przez niego świat. Dużo zawiłej polityki oraz świat zbudowany od podstaw. Wiele elementów socjologii. No i futurystyka naprawde wielkiego formatu. Gdybym przeczytał te książki nie wiedząc kiedy zostały napisane, zapewne powiedział bym "Ah... dobre klasyczne Sience Fiction"
ALE... wystarczyło choć na chwilę postawić się w miejscu czytelnika lat czterdziestych, by ogrom zamysłu autora zmiótł z powierzchni(przynajmniej mnie). W 46 nie było telewizorów(tzn w wymiarze wpełni funkcjonalnej telewizji) a ten człowiek pisał o "telestatach" ekranach dostępnych dla każdego, wszędzie, które umożliwiały kontakt obrazowy z inną osobą. Dla przeciętnego Johnsona, dla którego posiadanie telefonu było niebywałym luksusem, był by olśniony taką wizją... Ale u nas wiadomo. Wszystkie Star Treki, Babilony, Gwiezdne Eskadry których żeśmy się naoglądali, sprawiły że wizje Autora nie są już aż tak oryginalne. Ten Człowiek pisał o Autolotach (czymś znanym nam z Gwiezdnych Wojen) kiedy średnia prędkość auta wynosiła 60 km/ h...
W rzeczywistości mógłbym śmiało powiedzieć że George Lucas WIELE zerżnął z Vogta. Przeczytajcie opis metropolii (cesarskiego miasta) a następnie obejżyjcie pierwsze 15 minut Ataku Klonów.
Wam jego książki mogą się wydać niczym specjalnym, ale ja teraz traktuje je jako Fundamenty SF.
Wszystkie te pomysły zrodziły się w jego głowie, a nie zostały odwzorowane. I tak należy na to patrzeć.
Jeszcze raz zachęcam... niestety trudno jest kupić książki Van Vogta.

Natomiast czego nie polecam. Chociaż i tak pewnie większośc z Was to czytała, to ja sie mocno sparzyłem tą pozycją. "Kod Leonarda"... Może dlatego że nasłuchałem sie tyle wspaniałości o tej książce, a okazała się jedynie zbiorem osobistych interpretacji autora, a może dlatego że "Kod Leonarda" wydaje sie być napisany "na siłę"... Odgrzany tematyczny bigosik który wszak smakuje świetnie to i tak wiemy czego się spodziewać Ja osobiście za "bigosem" nie przepadam



Temat: Książki, które warto przeczytać lub nie
Jeżeli chodzi o Paulo Coelho, to lubie jego książki... może i są banalne i "obcykane" za to napisane w ciekawy sposób. Właśnie to mi się podobało w "Pielgrzymie". Szczególnie wątek "walki ze złym"
Kiedy to pielgrzym, zdążał trasą swojej wędrówki z nowo poznałym przyjacielem(przewodnikiem) I natrafili na kilkoro dzieciaków bawiących się piłką... ten kto czytał wie o co chodzi.
To jak przedstawił, kuszenie "złego" w postaci przyjaciela, było dosyć ciekawe, a książka jest pełna tego typu smaczków.

No ale chciałem powiedzieć o swoich typach... Napewno będzie to seria Alfreda Eltona van Vogt'a "Producenci Broni" i "Sklepy z Bronią na Isher"... jest to typowe SF którego TERAZ mamy po zęby. Ale jeżeli spojżeć by na dzieła tegoż autora przez pryzmat czasu i zobaczyć że "Producentów Broni" Napisał w 1946 roku, to będziemy mieli zupełnie inny pogląd na kreowany przez niego świat. Dużo zawiłej polityki oraz świat zbudowany od podstaw. Wiele elementów socjologii. No i futurystyka naprawde wielkiego formatu. Gdybym przeczytał te książki nie wiedząc kiedy zostały napisane, zapewne powiedział bym "Ah... dobre klasyczne Sience Fiction"
ALE... wystarczyło choć na chwilę postawić się w miejscu czytelnika lat czterdziestych, by ogrom zamysłu autora zmiótł z powierzchni(przynajmniej mnie). W 46 nie było telewizorów(tzn w wymiarze wpełni funkcjonalnej telewizji) a ten człowiek pisał o "telestatach" ekranach dostępnych dla każdego, wszędzie, które umożliwiały kontakt obrazowy z inną osobą. Dla przeciętnego Johnsona, dla którego posiadanie telefonu było niebywałym luksusem, był by olśniony taką wizją... Ale u nas wiadomo. Wszystkie Star Treki, Babilony, Gwiezdne Eskadry których żeśmy się naoglądali, sprawiły że wizje Autora nie są już aż tak oryginalne. Ten Człowiek pisał o Autolotach (czymś znanym nam z Gwiezdnych Wojen) kiedy średnia prędkość auta wynosiła 60 km/ h...
W rzeczywistości mógłbym śmiało powiedzieć że George Lucas WIELE zerżnął z Vogta. Przeczytajcie opis metropolii (cesarskiego miasta) a następnie obejżyjcie pierwsze 15 minut Ataku Klonów.
Wam jego książki mogą się wydać niczym specjalnym, ale ja teraz traktuje je jako Fundamenty SF.
Wszystkie te pomysły zrodziły się w jego głowie, a nie zostały odwzorowane. I tak należy na to patrzeć.
Jeszcze raz zachęcam... niestety trudno jest kupić książki Van Vogta.

Natomiast czego nie polecam. Chociaż i tak pewnie większośc z Was to czytała, to ja sie mocno sparzyłem tą pozycją. "Kod Leonarda"... Może dlatego że nasłuchałem sie tyle wspaniałości o tej książce, a okazała się jedynie zbiorem osobistych interpretacji autora, a może dlatego że "Kod Leonarda" wydaje sie być napisany "na siłę"... Odgrzany tematyczny bigosik który wszak smakuje świetnie to i tak wiemy czego się spodziewać Ja osobiście za "bigosem" nie przepadam
Powered by Wordpress. Fresh News Theme by WooThemes - Premium Wordpress Themes.